01 września 2015

Dmuchawce...

Karmię głodny wicher z wyciągniętej ręki,
Co przysiadł zmęczony na przywiędłej trawce.
Wokół cicho krążą niczym puch srebrzysty
Rozwiane nad łąką ostatnie dmuchawce.

Na ich grzbietach płyną niewidoczną drogą
Marzenia zwinięte w drobne strzępki waty,
Podobne dmuchawcom, zgolonym na zero,
Obdarte z nadziei, dawno już nie kwiaty.

Wygłodniała dusza znowu się odzywa,
Żądając dla siebie uczuciowej strawy.
Czymże ją nakarmię w jesienne wieczory,
Skoro miłość porwał wicher niełaskawy.

Hej, dmuchawcu srebrny, ty moje kochanie.
Nie płyń zbyt daleko, nie przekraczaj Tatr.
Bo znów chcę cię spotkać na zielonej łące,
Gdy zakwitną mlecze i ucichnie wiatr.

Dusza bez miłości wygląda żałośnie.
Dręczy ją tęsknota i wypełnia ból.
Przypomina sobą nieszczęsne dmuchawce
O głowach bez włosów zgolonych na nul.

Barbara Ponikarczyk - Dmuchawce źródło: internet






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad w moim małym świecie. Jednakże wszystkie obraźliwe, niecenzuralne wypowiedzi oraz spam, będą usuwane.